piątek, 7 czerwca 2013
Straszne rzeczy w domu wczasowym cz.5
Wszyscy już byliśmy w drodze na rancho.Mieliśmy jeszcze 30 minut jazdy.Wszyscy byli podekscytowani tym ,że po 5 dniach męczarni w końcu zobaczą miejsce do którego tak dążyliśmy.
-Ja jak tam dojadę to zobaczę czy to całe rancho twojej ciotki było warte...
-Oliv wyluzuj zobaczysz spodoba ci się :)
-No miejmy nadzieję.
-Nie mogę się doczekać aż zobaczę znowu Marleya-Krzyknęła Vicky,ponieważ już kiedyś była ze mną u ciotki,kiedy jeszcze babcia żyła.Jeździłyśmy wtedy na koniach przez 2 miesiące.
---------------------------------------------------------------------------------------------
-Olivia wiesz ,że nawet jak ci się nie spodoba to nie ma powrotu ....?-Zapytał pełen entuzjazmu Zayn.
-Wiem ,wiem,wiem ale no to chyba nie jest tak źle ,że po 1 dniu będę chciała wracać co ?
-No ja nie wiem....Masz dosyć wybredny gust .
-Ja ?!?! Ja mam gust wybredny? Chyba ty ...
-0k nie gorączkuj się...
---------------------------------------------------------------------------------------------
Wreszcie po 5 dniach jazdy dotarliśmy na miejsce.Przed domem na altanie,na bujanym krześle siedziała moja ciocia ze starą suczką Clarrą na kolanach.
-Witajcie kochani!Jak tam podróż??
-Lepiej nie mówić ciociu...
-Aż tak źle?
Już chciałam odpowiedzieć gdy zza auta dobiegły krzyki
-Niall....!!!!! Moje spodnie,moja bluzka,moje buty!!!
-...
-Oddychaj;raz-dwa,raz-dwa
-...!
-Nie no znowu USPOKÓJ SIĘ!!!!
-Przepraszam skarbie ,za ciepło,w aucie.
-0k na następny raz kup sobie jakieś tabletki...
--------------------------------------------------------------------------------------------
-Ciociu!!!Idziemy na spacer i do stajni!!!
-Dobrze tylko nie za długo ,bo nie zdążycie na kolację.
-Chłopcy!!!Chodźcie na chwilę!
-Wy idźcie my zaraz dojdziemy!-Krzyknął Niall.
-Jeśli chcecie się dzisiaj oświadczyć dziewczynom,to zróbcie to na kolacji.
-------------------------------------------------------------------------------------------
Wszystkie 10 koni stało i czekało na nas.
-Hest!!!-Krzyknęłam na widok mojego Konia.
-Marley!Klarry!Rose!Benu!-takie okrzyki wydawały z siebie dziewczyny gdy zobaczyły swoje kochane koniki.
Chłopcy podeszli nieufnie do boksów.
-Heej Nou....Pamiętasz mnie?-Powiedział nieprzekonany koniem Louis
Odpowiedziało mu ciche rżenie,po czym z boksu wystawił głowę najpierw źrebaczek potem Nou.
-O JEZU!!!!Nou ma źrebaczka!-krzyknęłam i wszystkie podbiegłyśmy do boksu...
--------------------------------------------------------------------------------------------
Po czym do stajni wbiegła wesoła gromada kaczuszek ,a za nimi ich mama.
-Jakie słodkie !
-Baardzo ,ja jestem ładniejszy-oburzył się Zayn,po czym poprawił grzywkę
-No jasne ty moja kaczko :P-Odpowiedziała mu Olivia.
Wzięliśmy nasze konie i pojechaliśmy na przejażdżkę.
Zatrzymaliśmy się przed lasem.
-Tylko uważajcie w tym lesie mogą być pumy!-Ostrzegłam wszystkich.
-Harry dajesz radę?-Zapytała Claudia z zakłopotaniem patrząc na Harrego zaplątanego w wodze.
-Niki weź go na line!-Zaleciła mi Claudia ,pełna troski o swojego chłopaka.
-A wieczorem mamy dla was pierścio.....eee znaczy niespodziankę-Wybrnął z opałów Lou.
Po czym wszyscy chłopcy skarcili go wzrokiem
-No co muszą wiedzieć!
-Ale nie teraz!-Krzyknął Liam,chcąc jakoś zmienić temat.
---------------------------------------------------------------------------------------------
Wieczorem zasiadliśmy do kolacji,po skończeniu chłopcy wstali i zaczęli mowę wygłaszać.
Potem Lima podszedł do Vickii ,Harry do Claudii, Zayn do Olivii ,Louis do mnie,a Niall do Nathi.
Czy wyjdziesz za mnie?-Każdy chłopak zapytał tak swoją dziewczynę,w takiej lub innej formie.
-Tak!-Moja odpowiedź.
-Tak!-odpowiedzi wszytkich dziewczyn.
--------------------------------------------------------------------------------------------
CDN...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz